Przejdź do treści
← Bogusław TolarzOpisz problem

Poradnik · wybór dostawcy

Jak wybrać agencję AI, skoro każda obiecuje to samo?

Porównujesz oferty i wszystkie brzmią podobnie. Jestem stroną w tym porównaniu, więc uprzedzam od razu: na końcu piszę też, kiedy sam nie jestem dobrym wyborem.

Bogusław Tolarz · aktualizacja: 20 sierpnia 2026

Dlaczego to porównanie jest tak trudne

Rynek jest młody, a próg wejścia praktycznie zniknął: żeby nazwać się agencją AI, wystarczy strona, kilka kont w narzędziach i gotowość do przyjęcia zlecenia. Tak wygląda każdy młody rynek. Konsekwencja jest jednak konkretna — nie ma jeszcze standardu, który pozwalałby odróżnić doświadczenie od deklaracji, a materiały wszystkich dostawców powstają dziś przy pomocy tych samych narzędzi, więc brzmią identycznie.

Poważniejszy jest drugi powód. Pod hasłem „wdrożenie AI” mieszczą się rzeczy różniące się kosztem i ryzykiem o rzędy wielkości: od włączenia funkcji, która już siedzi w programie, za który płacisz, po przeprojektowanie sposobu, w jaki firma przyjmuje zamówienia. Dlatego ten tekst nie jest rankingiem — ranking wymagałby, żebym ocenił cudzą pracę, której nie widziałem. To, co mogę dać uczciwie, to kryteria i pytania, które sprawdzisz sam u każdego dostawcy, łącznie ze mną.

Co sprawdzić przed podpisem

Kolejność ma znaczenie. Pierwsze kryterium rozstrzyga najwięcej, bo przesądza o tym, czy wszystko, co usłyszysz później, dotyczy Twojej firmy, czy wyobrażenia o niej.

Diagnoza przed ofertą

Czy ktokolwiek obejrzy Twój proces, zanim wyśle wycenę. Oferta napisana wyłącznie na podstawie rozmowy telefonicznej wycenia wyobrażenie o Twojej firmie, nie Twoją firmę.

Kto konkretnie będzie to robił

Nie „nasz zespół ekspertów”, tylko imię osoby, która usiądzie do roboty, i odpowiedź, czy rozmawiasz z nią teraz. W małym wdrożeniu ta różnica waży więcej niż różnica między dostawcami.

Czy potrafią powiedzieć, czego nie zrobią

Zakres bez granicy to nie zakres. Kto zgadza się na każdy punkt listy życzeń, sprzedaje godziny — i przy pierwszym sporze okaże się, że każdy rozumiał ustalenia inaczej.

Co się dzieje po uruchomieniu

Problemy zaczynają się kilka tygodni później: po aktualizacji programu, po zmianie u kontrahenta. Zapytaj wprost, kto naprawia, w jakim czasie i czy to jest w cenie.

Czyje jest to, co powstanie

Na czyim koncie stoi automatyzacja, kto ma dostępy, gdzie leży dokumentacja. Rozwiązanie, którego nie możesz oddać komuś innemu, jest wynajmem, nie zakupem — wycena powinna to uwzględniać.

Gdzie trafiają Twoje dane

Który model, czyj serwer, czy dane wychodzą poza firmę. Przy danych osobowych albo dokumentach klientów odpowiedź „korzystamy z AI” to za mało — potrzebujesz nazwy dostawcy i umowy powierzenia.

Pytają o Twój przebieg pracy czy o cele strategiczne

Kto pyta, w jakim programie wystawiasz dokumenty i co się dzieje przy nietypowym zamówieniu, ten szuka procesu. Rozmowa, która przez pierwszą godzinę nie schodzi poniżej poziomu wizji i celów, nie musi być zła — ale nie dowiesz się z niej, czy dostawca rozumie Twoją robotę. O to trzeba wtedy dopytać wprost.

Typy dostawców — i słaby punkt każdego

Nie ma tu typu najlepszego. Jest typ pasujący do rodzaju roboty, którą masz do zrobienia — i dopiero po jego ustaleniu warto porównywać konkretne firmy.

Duża agencja albo software house

Kiedy pasuje

Ciągłość działania i formalny proces — ktoś odbierze telefon także wtedy, gdy jedna osoba zachoruje. Sensowne przy dużym projekcie, który musi mieć papierowy ślad.

Słaby punkt

Osoba od sprzedaży rzadko jest osobą od wykonania. Koszt struktury siedzi w stawce. Mała firma bywa tu małym klientem — i tak jest traktowana, gdy trzeba coś przesunąć.

Mała agencja AI lub butik automatyzacyjny

Kiedy pasuje

Szybko, zwykle taniej, dobra znajomość narzędzi typu n8n, Make czy Zapier. Przy połączeniu dwóch programów, które już masz, to często w zupełności wystarcza.

Słaby punkt

Kompetencja bywa jednowarstwowa: klikanie w narzędziu bez analizy procesu. Zapytaj, kto odpowiada za to, że wynik jest poprawny, a nie tylko za to, że przepływ się uruchamia.

Freelancer z platformy zleceń

Kiedy pasuje

Najtańsze wykonanie wąskiego, dobrze opisanego zadania. Jeśli wiesz, co ma powstać, i potrafisz to sprawdzić, nie ma sensu płacić więcej.

Słaby punkt

Wykonuje polecenie i nie zawsze kwestionuje jego sens — bo formalnie nie o to został poproszony. Utrzymanie po odbiorze bywa nieustalone, więc warto zapytać o nie przed startem. Ryzykowna opcja wtedy, gdy nie masz pewności, czy prosisz o właściwą rzecz.

Reseller albo integrator jednego produktu

Kiedy pasuje

Dojrzały produkt, wsparcie producenta, przewidywalny abonament. Gdy Twój przypadek jest typowy i produkt go pokrywa, to zwykle najtańsza droga liczona przez kilka lat.

Słaby punkt

Rekomendacja prowadzi zawsze do tego samego produktu, bo z niego jest prowizja. Jeśli Twój przypadek się w nim nie mieści, dowiesz się o tym przy pierwszym wyjątku od reguły.

Pojedynczy konsultant senioralny

Kiedy pasuje

Ta sama osoba diagnozuje, projektuje i odpowiada za wynik, więc nic nie ginie w przekazaniu. Nikt nie ma interesu w tym, żeby zakres urósł. To model, w którym pracuję.

Słaby punkt

Jedna osoba to ograniczona przepustowość i pojedynczy punkt awarii. Przy kilku równoległych strumieniach pracy z twardym terminem agencja bywa po prostu lepszym wyborem.

Najczęstszy błąd to dobranie typu do wielkości budżetu zamiast do rodzaju niepewności. Jeśli wiesz dokładnie, co ma powstać, kupujesz wykonanie i najtańszy sensowny wykonawca jest dobrym wyborem. Jeśli nie wiesz, czy prosisz o właściwą rzecz, kupujesz ocenę — a wtedy najtańsze wykonanie wychodzi najdrożej, bo płacisz za zbudowanie czegoś, co i tak trzeba będzie porzucić.

Na co uważać — czerwone flagi

Żadna z nich sama w sobie nie przesądza, że ktoś jest nieuczciwy — bywają skutkiem tego, że materiały pisał ktoś z zewnątrz. Ale każda jest pytaniem, które warto zadać na głos, zanim zapłacisz.

Procent oszczędności podany, zanim ktoś obejrzał Twoją firmę

Oszczędność zależy od tego, ile razy w miesiącu coś się dzieje i kto to dziś robi. Kto tego nie widział, nie może znać wyniku.

Wskaźnik z przecinkiem bez metodologii

Zapis w rodzaju „ROI 3,2×” wygląda na pomiar, a zwykle nim nie jest. Zapytaj: na jakiej próbie, w jakim okresie, co policzono po stronie kosztów.

Termin efektu podany przed poznaniem zakresu

„Efekty w dwa tygodnie” bywa prawdą przy prostym połączeniu dwóch programów i fikcją wszędzie indziej. To zdanie mówi coś o dziale sprzedaży, a nic o Twoim projekcie.

Dziewięć kategorii usług u jednego dostawcy

Strategia, chatboty, wdrożenia, szkolenia, integracje, dane, marketing, wideo, agenci — naraz. W małym zespole nikt nie jest senioralny w dziewięciu rzeczach. To deklaracja gotowości, z której niewiele wynika.

Ta sama liczba podana różnie na dwóch podstronach

Liczba wdrożeń, przeszkolonych osób, rok założenia. Sprawdzenie zajmuje kilka minut. Kto nie pilnuje spójności na własnej stronie, nie będzie jej pilnował w Twoich danych.

Demo zamiast diagnozy

Spotkanie, na którym pokazują swoje narzędzie, zamiast pytać o Twój proces, ustawia całą współpracę: szukacie u Ciebie miejsca dla ich produktu, a nie rozwiązania Twojego problemu.

Brak zdania „tego bym nie robił”

Jeśli nikt nie odradził Ci ani jednej rzeczy z listy życzeń, to albo lista jest doskonała, albo nikt jej nie ocenił. Poproś o wskazanie jej najsłabszego punktu.

Pytania na pierwszą rozmowę

Zadaj je każdemu dostawcy w tej samej kolejności i zapisz odpowiedzi. Chodzi o to, żeby po trzech rozmowach mieć porównywalne notatki zamiast wrażenia, kto zrobił lepsze wrażenie.

  1. 1

    Co konkretnie zobaczysz u mnie, zanim wyślesz ofertę?

    Szukasz konkretu: rozmowa z osobą wykonującą pracę, wgląd w przebieg, przykładowe dokumenty. „Wycenimy na podstawie briefu” znaczy, że wycenę zweryfikuje dopiero rzeczywistość — na Twój koszt.

  2. 2

    Kto będzie to robił i czy rozmawiam teraz z tą osobą?

    Jeśli nie, poproś o rozmowę z nią przed podpisem. To pytanie odsiewa sytuację, w której kupujesz doświadczenie z prezentacji, a dostajesz kogoś, kto uczy się na Twoim projekcie.

  3. 3

    Co się stanie, gdy to przestanie działać za pół roku?

    A przestanie. Interesuje Cię, kto reaguje, w jakim czasie i czy mieści się to w cenie. Brak odpowiedzi tutaj potrafi kosztować więcej niż całe wdrożenie.

  4. 4

    Który z moich pomysłów odradzasz?

    Pytanie kontrolne. Dobry dostawca ma gotową odpowiedź, bo w trakcie rozmowy zdążył coś odsiać. Uprzejme potwierdzenie wszystkiego znaczy, że rozmawiasz z kimś, kto nie będzie tego utrzymywał.

  5. 5

    Jak wygląda wyjście z tej współpracy?

    Co dostaję na koniec, jeśli za rok będę chciał pracować z kimś innym: konta, dostępy, dokumentacja, dane. Mglista odpowiedź zwykle znaczy uzależnienie od dostawcy.

Błędy, które widzę najczęściej

Nie porównywałbym ofert po cenie, dopóki zakresy nie są opisane tak samo

Dwie oferty na „wdrożenie AI” potrafią znaczyć raz wtyczkę do istniejącego programu, raz przeprojektowanie przebiegu pracy. Zanim spojrzysz na kwoty, wypisz z obu, co u Ciebie ma się faktycznie zmienić.

Nie zaczynałbym od wyboru dostawcy, tylko od nazwania problemu

Jeśli nie potrafisz w trzech zdaniach powiedzieć, co ma się zmienić i po czym poznasz, że się udało, każda oferta zabrzmi sensownie — bo nie masz do czego jej przyłożyć. Informacji o dostawcach jest aż nadto; brakuje kryterium.

Nie kupowałbym „strategii AI” jako pierwszego kroku

Dokument opisujący możliwości starzeje się szybciej, niż zdążysz go wdrożyć, a jego jakości nie sprawdzisz bez próby wykonania. Lepsza jest krótka diagnoza kończąca się wskazaniem jednego procesu do ruszenia i powodem, dla którego akurat tego.

Nie podpisywałbym umowy bez listy tego, co zostaje u mnie

Nie „wsparcie i opieka”, tylko wyliczenie: te konta, te dostępy, ta dokumentacja, te dane w tym formacie. To jedyna część umowy, która chroni Cię wtedy, gdy współpraca się nie ułoży.

Nie wybierałbym dostawcy na podstawie samej jego strony internetowej

Strona pokazuje, jak ktoś umie o sobie pisać, i nic poza tym — dobra strona przestała być kosztowna. Różnicuje dopiero rozmowa: konkretność pytań i gotowość do odradzenia czegoś. Dotyczy to również strony, którą właśnie czytasz.

Kiedy nie jestem dobrym wyborem.

Rzecz, która powinna paść wprost: nie jestem agencją. Pracuję sam i nikomu nie deleguję. Jeśli potrzebujesz kilku równoległych strumieni pracy z terminem na sztywno, potrzebujesz obsady, czyli zespołu. Jeśli masz gotową, przemyślaną specyfikację i szukasz najtańszego wykonania, też nie jestem dobrym adresem — moja robota zaczyna się od kwestionowania specyfikacji, a Ty zapłaciłbyś za coś, czego nie potrzebujesz.

Nie usłyszysz też ode mnie, ile zaoszczędzisz, zanim cokolwiek u Ciebie obejrzę. Nie z ostrożności — na tym etapie nikt tego nie wie, a każda podana wtedy liczba jest zgadywaniem w przebraniu prognozy.

Rachunek, który zrobisz sam, zanim porozmawiasz z kimkolwiek: ile razy w miesiącu dana czynność się powtarza, razy ile minut zajmuje jedno powtórzenie, razy stawka osoby, która ją wykonuje. Przyłóż wynik do kwoty z oferty i dopisz po stronie kosztów utrzymanie po uruchomieniu. Jeśli wychodzi, że nie warto — nie warto, i żaden dostawca nie powinien Cię przekonywać inaczej.

Masz oferty na stole i nie wiesz, którą wybrać?

Napisz, co ma się u Ciebie zmienić i co dostałeś w ofertach — powiem, gdzie te zakresy się rozjeżdżają i o co dopytać przed podpisem. Także wtedy, gdy odpowiedzią będzie, że któryś z tamtych dostawców pasuje do tego lepiej niż ja.

Opisz swoją sytuacjębez płatności i zobowiązań

Chcesz najpierw zobaczyć, jak wygląda u mnie diagnoza przed ofertą? Przeczytaj przykładową analizę → A jeśli szukasz odpowiedzi, co w ogóle warto ruszyć jako pierwsze: automatyzacja procesów — co się opłaca →